SWAMI WIWEKANANDA

Swami Vivekananda Paramahansa



Swami Wiwekananda (Vivekananda - hindi स्वामी विवेकानंद, bengali স্বামী বিবেকানন্দ, ur. 12 stycznia 1863, zm. 4 lipca 1902) - Mistrz Duchowy i Swami hinduistyczny - uczeń Paramahansa Ramakryszna z Kalkuty. Największym osiągnięciem Swamiego na Zachodzie było propagowanie filozofii hinduistycznej (jogi i wedanty). Założył dwie ważne hinduistyczne organizacje duchowe: Ramakrishna Math i Ramakrishna Mission. Swami Wiwekananda był też jedną z głównych postaci renesansu bengalskiego.

Wiwekananda - jogin


Wiweka - rozpoznanie, rozróżnienie rzeczywistego od nierzeczywistego, dobra od zła, światła od ciemności; 
Aananda -  szczęśliwość, błogość
Paramahansa - Najwyższy Ptak Wędrowny

Wiwekananda urodził się w Kalkucie w rodzinie starej bengalskiej arystokracji. Jako młody człowiek spotkał wielkiego bengalskiego mistyka Ramakrishna, a potem porzucił dom i został jego uczniem. Gdy jego umiłowany mistrz odszedł - zgodnie z jego zaleceniem - przez trzy lata prowadził życie wędrownego mnicha. A gdy minął ten czas - zapisał się na uniwersytet i zdobył pełne wykształcenie. Przez cztery lata dużo podróżował, aby spotykanych ludzi zapoznać z naukami swego mistrza Ramakrishna.

Jako pierwszy jogin w roku 1892 zapoznał Zachód z duchowością religii hindi występując na forum Światowego Parlamentu Religii w Chicago. Jego słynne wystąpienie, przyjęte zostało wielką owacją na stojąco. Słowa: w każdej religii drzemie prawda, każda dusza ma charakter boski, cały świat jest wielką jednością — wzbudziły nie tylko szacunek dla jego osoby, ale zainicjowały zainteresowanie tym, co dziś nazywamy hinduizmem. W swojej klasycznej już dziś książce o karma-jodze - nawołuje do działania na rzecz zbliżenia wszystkich religii. Jako pełen werwy organizator i misjonarz najlepiej zrozumiał ideę "nie-działania" swego mistrza mistyka.

Prawo Karmy Swami Wiwekananda wyjaśniał jako skutki wszystkich działań, tak przeszłych jak i obecnych i polecał ćwiczyć bezinteresowność, samowyrzeczenie i nie przywiązywanie się do rezultatów czynów, owoców jakiegokolwiek działania. Karma Joga polecana przez Wiwekanandę polega na tak intensywnym byciu w świecie poprzez pracę i czynienie (działanie), że następstwem takiego działania jest „wypalenie” przyczyn poprzednich uczynków, a skutki już nie pojawiają się. Swami wyjaśniał, że na tej drodze konieczne jest też uprawianie bhakti-jogi, żarliwej nabożności i niezachwianej wiary w dobre skutki doczesne naszych starań, a w miarę poznawania umysłu, Dźnana-joga, dzięki głębokiemu zrozumieniu formuły "neti neti", "ani to ani tamto", następuje spontaniczne, nie wymuszone i nie nakazane przez żadne autorytety, zaniechanie wszelkiego działania.

Swami Wiwekananda życie całe poświęcił pracy na rzecz poznania i zrozumienia przez ludzi wychowanych i mieszkających na Zachodzie, pięknej kultury Wschodu. Będąc reformatorem współprzyczynił się do odrodzenia religii hindu. Do dziś uważany jest za jednego z największych interpretatorów wedanty, a pod jego wpływem pozostawali Rabindranath Tagore i Mahatma Gandhi.

Założona przez Swamiego w roku 1897 w Belur pod Kalkutą - Ramakrishna Mission - miała za zadanie budowanie szkół, bibliotek, sierocińców, szpitali i opiekę nad wychowankami. Misje nie szerzyły żadnej religii, ich celem było: z hindusa uczynić lepszego hindusa, z chrześcijanina — lepszego chrześcijanina, dzięki zrozumieniu nauk Ramakrishny.

Swami Vivekananda powiedział:
  • Każda dusza jest potencjalnie boska.
  • Boskość tę wydobyć trzeba dzięki opanowaniu — joga — swej zewnętrznej i wewnętrznej natury.
  • Czyń to poprzez pracę, karma-jogę lub wiarę-oddanie bogu, bhakti-jogę, poprzez poznanie umysłu i opanowanie psychiki, dźniana-jogę lub opanowanie dziedziny filozoficznej, darśianę.
  • Wybierz jedną metodę, dwie lub wszystkie i osiągnij wyzwolenie (wewnętrzna wedanta). Oto cała religia.
  • Doktryny, dogmaty, obrządki, święte księgi, świątynie, wszelkie inne formy religijności są tylko drugorzędnymi szczegółami.

Nauki Swami Wiwekananda:

„Po co szukacie Boga gdzieś w oddali, a nie kochacie współbraci? Czyż ubodzy, nędzni, słabi nie są również Bogiem? Dlaczego nie uczcić najpierw Boga w nich? Niechże ci maluczcy staną się bogiem dla was! Dawajcie im waszą pracę, serce, nieustanną modlitwę, a Pan wam wskaże na pewno najprostszą drogę czynu."

Wierze w siebie, zarówno jednostki ludzkiej jak i narodu, Wiwekananda nadaje ogromne znaczenie, tak wielkie, że woła:

„Boscy jesteście wy, ludzie tej ziemi, jakże niesłusznie zwani grzesznikami!" „Powstańcie jako lwy i odrzućcie fałszywe mniemanie, iż jesteście owocami." „Nieśmiertelna, bezgraniczna jest wasza dusza, wolny, odwieczny wasz duch. Ciało to sługa, materia to tylko podnóżek ducha."

„Jeśli wierzycie we wszystkich bogów waszych prastarych tradycji i w tych, których wam obcy przynieśli, a nie macie wiary w siebie — nie ma dla was prawdziwego życia. Wiara w siebie to opoka, na której wspiera się wielkość".

Wiarę w siebie, w swoje, choćby jeszcze utajone, niewidoczne możliwości, uważa za tak ważną, tak nieodzowną, że mówi:

„Kto nie wierzy w siebie, nie może prawdziwie wierzyć w Boga, bo tylko duch w nas może uznać istnienie Ducha poza nami". „Tego nazywam ateistą, kto nie wierzy w siebie. Dawne religie uważały za ateistę człowieka nie wierzącego w Boga. Ale nowa religia mówi: ten jest ateistą, kto w siebie nie wierzy."

„Gdy jednostka lub naród traci wiarę w siebie, ogarnia go martwota. Miejcie przede wszystkim wiarę w siebie, a potem w Boga".

„Historia świata jest opowieścią o tych nielicznych ludziach, którzy mieli wiarę w siebie. Tylko ta wiara umożliwia przejawianie się ukrytej w nas boskości. Gdy jest żywa, nie ma dla nas rzeczy niemożliwej. Potykamy się i padamy tylko wtedy, gdy wysiłek aby przejawić ową bezgraniczną, ukrytą w naszym duchu moc, jest niedostateczny."

Łatwo można sobie wyobrazić jakie znaczenie miał ten głos w epoce zupełnego w całych Indiach zamarcia wiary w wartość własnej kultury i ideałów, w doniosłość własnych dążeń i misji historycznej, gdy pod obcym naciskiem, politycznym i kulturalnym, nawet wiara w głębię i wielkość własnej religii zaczynała się chwiać, gdy naród stał o krok od marazmu, psychicznej i politycznej niewoli. Trudno dziś dokładnie ocenić jak wielki był wpływ tej nowej filozofii siły, ufności, męskiej i dumnej postawy, jaką głosił Wiwekananda.

„Naprzód — wołał - nie oglądajmy się za siebie. Potężna skupiona energia, płomienny zapał, nieustraszona odwaga i bezgraniczna cierpliwość — oto czego nam trzeba. Tylko z nich zrodzi się wielki czyn."

„Wedanta nie uznaje grzechu, uznaje tylko błąd, a błąd największy to przekonanie, że jesteśmy słabi, nędzni* mali, że nas nie stać na wielkość". „Siła to życie, słabość to martwota; moc to szczęście, to nieśmiertelność, a słabość to nędza, nicość, śmierć."

„Ofiary, modlitwy czy pokorne klękanie, nie stanowią jeszcze religii. Dobre są tylko wtedy, gdy stają się bodźcem do czynów bohaterskich, do dzielności i szlachetnego postępowania, gdy wznoszą myśl ku doskonałości, ku Bogu."

„Niechby w każdym kraju pojawiło się paru ludzi o lwim sercu, ludzi nie dbających o władzę, sławę, dobrobyt, bogactwa, o duszy, która zerwała własne pęta i poznała Nieskończone, zjednoczyła się z Bogiem..., a wstrząsnęłoby to całym Światem."

Wiwekananda - jak twierdzi Wanda Dynowska - nie tylko „zmuszał" swych ziomków do nowego spojrzenia na ducha swego kraju, do obudzenia się ku nowemu życiu i odkrycia wielkości własnej duszy. „Zmusił" również Zachód do zobaczenia i uszanowania ducha Indii oraz ich kultury. Na słynnym kongresie religii w Chicago w 1893 r. całe zgromadzenie „wziął szturmem", jak pisał jeden z uczestników tego wielkiego zjazdu.

„Od pierwszej chwili, gdy wysoki, dostojny mnich, w nieznanej dotychczas na zachodzie oranżowo-płowej szacie, powstał ze swego miejsca i wymówił pierwsze słowa pozdrowienia zwracając się do zebranych: „Bracia i Siostry Ameryki..." sala oniemiała z wrażenia, aby zaraz potem powstać jak jeden mąż i odpowiedzieć burzą oklasków, nie pozwalając przez kilka minut przyjść mówcy do słowa. Formalistyka i banalność zwykłych zjazdów była złamana. Oto ktoś mówił wprost z duszy, w płomiennych nie znanych tej sali akcentach i witał ten najmłodszy z narodów w imieniu najstarszego na świecie, bo sięgającego aż wedyjskich czasów, zakonu sannjasinów. Wiwekananda mówił o hinduizmie jako religii najstarożytniejszej i najszerszej - niemal macierzy wszystkich innych - która od wieków głosiła bezwzględną tolerancję i wszechogarniającą rozległość filozofii. Mówił krótko ale z mocą i ogniem. I porwał słuchaczy. W ciągu godziny stał się sławny."

Wiwekananda zacytował dwa, może najcharakterystyczniejsze dla hinduizmu urywki:

„Jak strumienie wypływające z różnych górskich źródeł łączą swe wody wpadając do morza, tak różne, o Panie, są drogi którymi ludzie zdążają do Ciebie, dzięki swym odmiennym skłonnościom. Choć pozornie są one sprzeczne — jedne zdają się proste, inne krzywe lub okrężne - przecież wszystkie w końcu do Ciebie prowadzą."

,,Kto jakąkolwiek drogą zdąża ku Mnie i w jakiejkolwiek wielbi Mnie postaci, Ja mu Sam wychodzę naprzeciw. Wszyscy ludzie, na jakiejkolwiek znajdują się drodze, w istocie ku Mnie zdążają."

Ta uniwersalność, wszechogarniające zrozumienie człowieka „takiego jakim jest", bez różnic narodowości, wyznań, ras, uderzyła przede wszystkim słuchaczy.

„Jeden jest tylko cel, do którego świadomie czy nieświadomie dąży każdy człowiek, jedna jest Prawda, do której pod różnym kątem może się zbliżać, jedna najwyższa Światłość - czyją nazwą ludzie Chrystusem, Kriszną czy Buddą — jedno dla wszystkich nieskończone Życie.

Oto nauka Wedanty" - mówił Wiwekananda.

„Religia przyszłości znajdzie odpowiednią naukę zarówno dla typów najprymitywniejszych, mało różniących się od zwierząt, jak i dla najwyższych, geniuszów rozumu i serca, wznoszących się już ponad szczyty ludzkości, jak Himalaje wznoszą się ponad równiny Indii. Nie będzie w niej miejsca na prześladowanie ani nawracanie, bo w każdym człowieku potrafi dojrzeć ducha, który się trudzi i zmaga w żmudnej drodze do przejawienia w pełni swej utajonej boskości. Celem tej religii przyszłości będzie pomaganie w ewolucji każdej istocie, tam gdzie się znajduje."

„Ukażmy ludzkości taką wszechogarniającą religię, a podąży ku niej. Hindus nie będzie w niej nawracany na chrześcijaństwo, a mahometanin na buddyzm. Każdy człowiek, wierny specjalnej, „jedynej" indywidualności swego wyznania, uzna tę jedną Prawdę Najwyższej Światłości, której one wszystkie są promieniami. Każdy człowiek, idący za prawem własnego wewnętrznego duchowego wzrostu, potrafi uszanować odrębną drogę innego człowieka."

Nie dziw, że wywarło to olbrzymie wrażenie na słuchaczach. Słowa te były zwrócone nie tylko do zgromadzonych delegatów, ale ponad ich głowami do całego ludu Ameryki. Prasa przez wiele dni powtarzała je z uznaniem i podziwem. Jeden z największych dzienników „The New York H e r a l d "nazwał Wiwekanandę wieszczem i prorokiem, bezsprzecznie największą postacią na kongresie, i dodał: „Po wysłuchaniu Wiwekanandy musimy przyznać, iż posyłanie naszych misjonarzy do

Indii jest bezsensem". W tych słowach wyraża się doniosłość zadania Wiwekanandy w Ameryce, bowiem nie tylko on sam stał się sławny, ale i kraj, który reprezentował, budząc dla Indii szacunek i sympatię, a dla jej filozofii głębokie zainteresowanie.

Wanda Dynowska o Swami Wiwekananda

Swami Wiwekananda (Narendranath Datta) – (1863-1902) na tle historii Indii końca XIX i początku XX wieku rysuje się jako postać najbardziej niezwykła i wybitna. Lubił mawiać, że: "muszą narodzić się w Indiach ludzie o nieustraszonym, a zarazem gorąco współczującym sercu".

I sam był taki. Zwarta, skupiona moc, niezachwiana odwaga, nieugięty charakter, a jednocześnie bezgraniczne współczucie dla ludzkiego cierpienia, dla nędzy i jej skutku - upodlenia, dla ludzkiej ciemnoty, jak i dla uporu fanatyków. Przy szerokiej, niemal genialnej inteligencji i niezależności myśli, przejawił najżarliwsze pragnienie wolności i prawdy. Oto charakterystyczne cechy Swami Wiwekananda.

Rzadkie, bardzo rzadkie są w historii Indii typy ludzi o tak płomiennym, niemal religijnym współczuciu. K t o wie, czy nie od jego ognia zapaliło się ono w Gandhim i w R. Tagore, który pisał, że: „razem z kamieniarzem tłucze kamienie na rozpalonych drogach i trwa tam, gdzie są najniżsi, najubożsi, najnędzniejsi". 

Trzeba pamiętać, że Wiwekananda od wczesnej młodości (od czternastego roku życia) praktykował samodzielnie Jogę i miał w niej nawet osiągnięcia. Potem, gdy spotkał Ramakrisznę i odwrócił się całkowicie od świeckiego życia, oddał się z zapałem i wytrwałością coraz trudniejszym praktykom jogi. Stan samadhi (najwyższego skupienia jednoczącego świadomość człowieka ze świadomością kosmiczną) znał dobrze z własnego doświadczenia. Można więc powiedzieć, że nie odchylił się wcale od tradycyjnej drogi jogi. Szukanie prawdy, chęć poznania Boga (Brahmana) niezaprzeczalnym doświadczeniem, był od wczesnych lat zasadniczą osią jego życia.

Ale też tę jogę rozszerzył, obejmując nią nowe dziedziny, dotąd uważana niemal za świeckie – służenie ubogim, cierpiącym, pracy oświatowej i społecznej. Był także pionierem i nowatorem.

Wanda Dynowska

(Wykorzystano teksty powstałe z fragmentów dłuższego szkicu Wandy Dynowskiej o Wiwekanandzie, opublikowanego w 1962 roku przez Bibliotekę Polsko-Indyjską).

Zapraszamy na warsztaty Królewskiej Radża Jogi 


© Wszelkie prawa do publikacji zastrzeżone przez: radża-joga.blogspot.com


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz